wtorek, 4 kwietnia 2017

Pucio z Bieszczad

4 kwietnia obchodzimy Międzynarodowy Dzień Zwierząt Bezdomnych, zapoczątkowany w 2010 roku w Holandii. Więcej na temat tego nietypowego święta można sobie poczytać w necie, a ja tymczasem przedstawiam Państwu Pucia, który do 2013 r. był bezdomnym kundelkiem, samotnie wałęsającym się po bieszczadzkich wioskach i szlakach.
Radził sobie najlepiej jak mógł. Żywił się odpadkami pozostawianymi przez turystów lub litościwie rzucanymi mu przez miejscowych. Sypiał w samodzielnie wykopanych dołkach pod krzakami. Bał się burzy, drżał z zimna. Nikt go nie przygarniał. Smuteczek... Pomalutku przyzwyczajał się do zatrzaskiwanych przed nosem drzwi i do bycia bieszczadzką maskotką, dla codziennie innych turystów. Trudu samotności nie wynagradzały mu nawet piękne bieszczadzkie pejzaże. Psy to istoty stworzone do życia w stadzie. Samotny i głodny pies, to nieszczęśliwy pies. Tymczasem w innym miejscu naszego pięknego kraju, w samym centrum Krakowa, mój drogi i zwariowany kolega o wielkim sercu, Dawid, szykował się do wyjazdu pod namiot, w Bieszczady. Nie spodziewał się, że za kilka dni wróci do domu z psem. Pucio był już tak zmęczony samotnością i zdeterminowany w poszukiwaniu swojego pana, że kiedy na jego drodze pojawił się Dawid, nasz bezdomny bohater postanowił nie opuszczać tego sympatycznego gościa, przez całą jego górską wędrówkę. Dobrze zrobił, ponieważ do Krakowa wrócili już razem. Nie mogło być inaczej. Teraz Pucio ma cudowną rodzinę - Dawida i Olę, oraz większą od siebie, rasową siostrę Lomo. Jest dumnym psem z wielkiego miasta. Ma zapewnioną najlepszą opiekę pod słońcem, całe morze miłości oraz regularne wycieczki poza miasto. Ale to dopiero początek tej niezwykłej historii, ponieważ pewna słynna Hollywoodzka wytwórnia filmowa zainteresowała się niedawno perypetiami Pucia i postanowiła wyprodukować na ich podstawie film. Pierwsze zdjęcia ruszają w najbliższych tygodniach. Najprawdopodobniej więc już po wakacjach wszyscy spotkamy się w kinie, a po skończonym seansie będziemy się szczerze ściskać i ocierać sobie łzy wzruszenia z oczu. Do zobaczenia!!!!!



   

7 komentarzy:

  1. Podziwiam ludzi, którzy decydują się na adopcję psa ze schroniska albo na przygarnięcie znajdy. Też dziś być może miałabym psa, bo moi rodzice znaleźli kiedyś kundelka przywiązanego w lesie, ale ponieważ sami nie chcieli psa to oddaliśmy go na wieś. Dziś jak patrzę na zdjęcie, to żałuję że nie miałam prawa głosu by został :(

    http://matkowac-nie-zwariowac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam nadzieję adoptować psa ze schroniska. Bardzo tego z mężem chcemy, ale najpierw musimy ogarnąć kilka innych rzeczy (typu przeprowadzka). Dom bez zwierząt jest smutny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem wzruszona tym jak wiele osób adoptuje zwierzaki. Sama adoptowałam kotka, który jest moją wielką miłością i z doświadczenia wiem, że koty czy psy znajdy, to najlepsi przyjaciele człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna historia! Pucio jest pewnie teraz najszczęśliwszym psem na świecie :) Mam znajomych, którzy z zagranicy przemycili bezdomnego kota, który rozkochał ich w sobie na urlopie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna historia! CIeszę się, że Pucio doczekał swojego ukochanego i wymarzonego domu i że znalazł się człowiek, który nie był obojętny na jego samotność.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowna historia! Chciałabym, żeby na świecie było więcej takich ludzi, których obchodzi los zwierząt. A film z chęcią zobaczę, czy może znany jest już tytuł? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nawet nie wiedziałam, że jest taki dzień, a przecież wokół nas jest tyle będących w potrzebie zwierząt, jak tylko mogę adoptuję kolejne. :)

    OdpowiedzUsuń