wtorek, 15 listopada 2016

Królestwo

„Panu Bogu najlepiej udała się przyroda oraz muzyka.” To refleksja mojej przemiłej koleżanki, która padła w trakcie naszej dzisiejszej pogawędki przy kawie. Dodałabym jeszcze, że Bogu udały się również dzieci. Godzinę później siedziałam w kinie na seansie filmu „Królestwo”. Chyba miałyśmy rację. 


Pomimo, że obok głównego bohatera filmu - zachwycającej przyrody, występował w nim również człowiek, to kamera ani razu nie spojrzała mu prosto w twarz. Poza nielicznymi scenami z dziećmi. Czyżby ktoś wstydził się spojrzeć sobie we własne, ludzkie oczy? W obliczu krzywd, których zaznaje od nas przyroda, chyba mamy się czego wstydzić. Już dawno przestaliśmy wykorzystywać jej zasoby dla swojego przetrwania. Eksploatujemy ją dla przesadnych zachcianek i wygodnego życia. Ale tyle już zostało na ten temat powiedziane, że nie będę tego rozwijać.

 W filmach przyrodniczych, oprócz samej przyrody oczywiście, fascynująca jest dla mnie praca operatorów kamer. Oglądam i nie mogę uwierzyć, że to nie fotomontaż: kamera frunie przez środek lasu razem z jelonkiem rogaczem, biegnie razem ze stadem polujących w gęstej kniei wilków, leci wysoko ze stadem żurawi, wspina się po drzewie z małym niedźwiadkiem, spada na ziemię ze ściętym dębem, atakuje zdobycz razem z sową. Jak to w ogóle jest możliwe? I jeszcze jedno – klangor żurawi. Nieustannie wzrusza mnie do łez, nawet w kinie.