poniedziałek, 5 września 2016

A gdyby tak rzucić wszystko i zostać panią z przyrody...


       Czy ta kobieta oszalała?! To była pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy na widok nauczycielki trzymającej się gałęzi drzewa, rosnącego na stromej skarpie tuż nad rzeką i z wielkim rozbawieniem oraz pewnością siebie wołającej do równie rozbawionych dzieci: "Chodźcie, chodźcie! Tutaj jest super, pomogę wam przejść niżej, podawajcie mi ręce!" Czy ta kobieta oszalała? Pytam siebie samą po raz kolejny. Otóż nie, jak się okazało, wcale nie oszalała, prowadziła tylko lekcję  przyrody. A że na gałęzi drzewa, zamiast przy tablicy w klasie? Takie metody nauczania są zgodne z założeniami tzw. wolnej edukacji, która coraz szybciej rozwija się na całym świecie i dociera również do Polski.
A gdyby tak rzucić wszystko i zostać Panią z przyrody...
Tego dnia byliśmy wraz z moim sześcioletnim synem zaproszeni na zajęcia do jednej z miejscowych, prywatnych szkół, prowadzonej zgodnie z tym nurtem. Zajęcia odbywały się w parku miejskim. Po pierwszym szoku jakiego doznałam na widok tego, co się tam dzieje, poczułam ulgę, a wręcz olśnienie - tak, te dzieci mają szczęście że tutaj trafiły! Pani nauczycielka w przerwach pomiędzy zwisaniem z drzewa, ześlizgiwaniem się ze skarpy i penetrowaniem zarośli pokazywała dzieciom niezwykłe rzeczy - chrząszcza biegacza, rodzinę traczy nurogęsi, opowiedziała o rodzajach chmur, o tym po co mrówkom mrowiska i jeszcze o wielu innych, jakże ciekawych i pożytecznych przyrodniczych faktach. Ach, cóż to była za przyjemność - obserwowanie w jaki sposób dzieci chłoną wiedzę, niejako przy okazji, w trakcie zabaw! Jak same się jej domagają! W tym czasie mogłyby siedzieć w szkolnych ławkach i zakuwać coś z podręczników, za główną motywację mając pozytywne zaliczenie sprawdzianu - jak większość dzieciaków złapana w tryby naszego systemu edukacji. Tutaj motywacją była dobra zabawa i wrodzona ciekawość, czyli to co u dzieci naturalne.
A gdyby tak rzucić wszystko i zostać Panią z przyrody...


Zachwyciłam się do tego stopnia, że gdy wracaliśmy z synem do domu przez głowę przebiegła mi szybciutko, jak myszka polna myśl: A gdyby tak rzucić wszystko i zostać panią z przyrody? 
No to do dzieła! Kurtyna w górę!







3 komentarze:

  1. Choć Blog jest bardzo skromny, ponieważ działa od niedawna, co nie w nim zaskoczyło. Opowieści autorki, przepełnione wrażliwością i zarazem głębszym spojrzeniem w tajemnice Natury. Jeśli miał bym porównać, to niczym w zwierciadle widzę siebie. Czy to możliwe?. Jednak to prawda, Natura dla mnie jest najważniejsza, ponieważ jestem jej najmniejszą częścią, i jestem tego świadom. Prawo Przedwiecznego panujące w Naturze, jest niezmienne od prapoczątku, to prawo "Przyczyny i skutku". Jak powiedział mędrzec: "Jeśli zasiejesz Pszenicę z ziarnami chwastów, nie licz na udane plony". I nie mówił tu jako bezpośrednim przykładzie, ale porównał odwieczną mądrość Natury, skażoną półprawdami i zmyślonymi historiami o niej, tworzącymi iluzję wyimaginowanej definicji. Przez co człowiek zatracił do niej szacunek, traktuje ją jak część swej osobistej nad nią dominacji. Przez co zatracił z nią pełen kontakt.
    Tym samym sprzeniewierzył się jej prawu, przyczyny i skutku. Sam na swoje żądanie pogwałcił to prawo, jak mówi maksyma "Kto odwraca się od Natury, jest niczym Rak idący do tyłu". Robi wszystko wbrew jej mądrości, powodując nieustanne cierpienie i wyniszczanie swego ciała, a także staje się bardzo podatny na kompleksy, które wyniszczają go psychicznie. Nie odczuwa wewnętrznego spokoju, który jest nieodzowny, by zajrzeć w głąb siebie i zrozumieć, jakże oczywistą prawdę. Jestem najmniejszą cząstką Wielkiej Matki Natury, i także ode mnie zależy jaka ona będzie, ponieważ jako najmniejszy jej element, uczestniczę w jej wielkiej tajemnicy istnienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kibicuję Ci z całego serca! I piszę się na piesze wycieczki z Panią od przyrody :) Jak mi tego brakuje....

    OdpowiedzUsuń